środa, 2 listopada 2011

Zakończyliśmy październikową kampanię szpitalną.
Najpierw było o wadach wrodzonych,
później pojawił się temat wirusa,
skończyło się na bakterii, antybiotykach, igłach, kroplówkach, łzach, długich dniach i jeszcze dłuższych nocach.
Ania udowodniła, że jest najdzielniejszym człowiekiem jakiego znam i nie na darmo po Kimś odziedziczyła imię.
Ja oraz Adam dowiedzieliśmy się, że nie tylko w podczas studiów po kilku nieprzespanych nocach można funkcjonować, ba nawet pójść do pracy (Adam).

DO CHOLERY NIGDY WIĘCEJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

* a wiecie, że Szczęście mierzy się też w kilogramach, zwłaszcza kiedy Szczęście osiąga nieosiągalne 3 kg - ach wtedy to jest Szczęście!!!

4 komentarze:

  1. Myślałam o Was, zaglądałam, czekając na wieści... I doczekałam się :) Cieszę się, że już lepiej, że Ania taka dzielna - maluszki są bardzo dzielne. Teraz będzie tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. moja mała królewna, wiadomo że wszystko co najlepsze to co Ciotce kurczaczek odziedziczył ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. >>Marta - marzy mi się, żeby Anka już nigdy nie musiała udowadniać, że jest dzielna (dla nas i tak będzie - ach ten obiektywizm ;)).
    >>anita159 - Ciotko nadciągaj, Kurczak czeka

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie jakieś wieści. Normalnie myślałam o Was wczoraj. Ciesze się, że jesteście już w domu.

    OdpowiedzUsuń