piątek, 20 stycznia 2012

gdyby babcia miała wąsy...

Znacie pewnie takie przysłowie?
Co miesiąc, w okolicach jego połowy, po akcji pobieranie*, która pożera nam większość miesięcznej dawki nerwów zaczynam budzić się w nocy i krążyć po pokoju, po kuchni, sprzątać, prasować, po wielkiemu cichu, co by nie obudzić lokatorów sypialni.
Co by było gdyby Ania urodziła się w terminie, wolna od ciążowych przygód? Byłaby na pewno większa i silniejsza, zdrowa. Dlaczego ja nie mogłam, nie umiałam? Co zrobiłam nie tak? O trzeciej ciężko o logiczne myślenie.
Potem jest poranek, madrzejszy na szczęście od nocy. Już powtarzam sobie, że przecież będzie dobrze i czekam do popołudnia, do wizyty w laboratorium.

* Akcja rozpoczyna sie o 5.00 we wtorki w środku miesiąca. Problemem nie jest to, co trzeba pobrać w laboratorium, ale to, co musimy dostarczyc tam sami. No powiedzymy, bo przecież trzymanie ruchliwego, płaczącego dziecka to pikuś nie!? No rzesz...

3 komentarze:

  1. Co by było ? Nic. Pewnie byłoby inaczej, ale kto powiedział, że lepiej ? Macie siebie i to jest najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze