Wrócił!!! Można odetchnąć z wielka ulgą. Sześć dni po terminie i dosłownie przez tytułowe łąki i pola, objazdami o których mu się nawet nie śniło (hmmm ponoć podróże kształcą), dziś w nocy mój Tata wrócił do domu. W końcu mogę przestać spać z telefonem w dłoni i z uporem maniaka oglądać prognozy pogody.
Trzeba to uczcić. Ja dokonam zakupu czerwonego wina, a szanowny mąż Adam dokona (oj co to będzie) upieczenia lasagne.
Dzisiaj ani kaszel, ani katar, ani paskudna pogoda nie zepsują mi humoru :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz